![]() |
![]() |
|
![]() |
||||||||||||||||||||||
Wakacje Pod Żaglami
Wyprawy Żeglarsko Nurkowe
Terminy rejsów 2010 / 2011
A |
05 - 20 listopad |
14 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye - Blu Hole National Park |
B |
21 listopad |
14 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye - Blu Hole National Park |
C |
05 -17 grudzień |
12 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye - (opcja) Blu Hole |
D |
19 - 26 grudzień |
7 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye |
E |
27 grudzień 03 styczeń. |
7 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Ranguana Glover Caye - PLACENCIA SYLWESTER !!! |
Sezon - 2011. |
|||
1 |
08 - 18 styczeń |
10 dni |
Rio Dulce Guatemala - / Utila / Roatan / Cayos Cochinos / Guanaja -Honduras |
2 |
22 styczeń |
12 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye - (opcja) Blu Hole |
3 |
06 - 16 luty |
10 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye |
4 |
18 luty 04 marzec |
14 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye - Blu Hole National Park |
5 |
06 - 18 marzec |
12 dni |
Rio Dulce Guatemala - / Utila / Roatan / Cayos Cochinos / Guanaja -Honduras |
6 |
20 - 27 marzec |
07 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye |
7 |
29 marzec 07 kwiecień |
10 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye |
8 |
09 - 21 kwiecień |
12 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye - (opcja) Blu Hole |
9 |
23 kwiecień 03 maj |
10 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye |
10 |
07 - 15 maj |
08 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye |
11 |
21 - 29 maj |
08 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye |
12 |
04 -11 czerwiec |
07 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye |
13 |
18 - 28 czerwiec |
10 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye |
14 |
02 - 10 lipiec |
08 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye |
15 |
05 - 19 listopad |
14 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye - Blu Hole National Park |
16 |
20 - 30 listopad |
10 dni |
Rio Dulce Guatemala - Belize - Atole - Sapodilla- Palm Hunting - Ranguana -Glover Caye |
Uczestnicy rejsów Rio Dulce Guatemala - Belize przylatują na lotnisko w Guatemala City ( GUA )
Uczestnicy rejsów Honduras Roatan przylatują na lotnisko w Roatan Island ( RTB )

Rezerwacje info. Cena $ ......... dzwoń:
Tel. 1 (718)349 2423 Anna-Pol Travel - NY
1 (718) 383 7211 Albatross Travel - NY
1 (718) 383 4010 Turysta Travel - NY
1(908) 486 0445 Int-Travel - NJ
***
Tel. do kapitana Rafała
Tel: 1(305) 600 4494
- Florida
+ (502) 459 395 62 cell - Rio Dulce Guatemala
+ (501) 629 3040 cell - Belize
Skype: compas180
email: sailor@sailor1.us
Katamaran Lagoon 410
Zbudowany we Francji w roku 2001
długość - 12.42 m
szerokość - 7.9 m
zanurzenie - 1.2 m
powierzchnia żagli - 90 m
2 silniki yanmar 30 KM
zapas paliwa 190 L
zapas wody - 440 L
4 kabiny 2 osobowe , 2 kabiny 1 osobowe, 2 łazienki
W roku 2009 przeprowadzono generalny remont
wstawiono nowy silnik , stan techniczny doskonały.
Wyposarzenie:
- nawigacja : Raymarine GPS E 80 plotter map.
autopilot, log ,echosonda i wiatromierz, handheld GPS
komunikacja : Radio stacja SSB. ,Radio VHF,
dalekiego zasięgu telefon komórkowy zasięg 20 Nm
- internet zasięg 10 Nm
audio-vidio : CD/DVD odtwarzacz, ekran LCD, gitara
kolekcja filmowo muzyczna.
- kuchnia z lodówką zamrażarka
Na pokładzie mamy:
- 10 butli nurkowych 11.3 L
- 6 kompletów nurkowych
- 2 komplety snuba diving
- zapasowe maski fajki płetwy
- kamizelki ratunkowe
- 2 wędki - Ponton z silnikiem
Szkolenia nurkowe.
OWD - $ 350 Kurs nurkowania podstawowy dla początkujących
PADI Open Water Diver. 4 dni.
AOWD - $ 280 Kurs nurkowania zaawansowany
PADI Advanced Open Water Diver 3 dni
Rescue - $ 360 Kurs nurkowania ratowniczy
PADI Rescue Diver 3 dni
Nitrox - $ 170 Specjalizacja nurkowanie na mieszankach Nitroxowych
PADI Nitrox Diver 1 dzień.
Agua Callente Paraiso - gorace wodospady
Castillo de San Felipe.
Finka Tatin - Dżungla
Tical Mayan Ruins - obiekt z listy dziedzictwa UNESCO.
Atitlan - jezioro uważane za jedno z najpiękniejszych na świecie
Zwiedzanie zabytkowego miasta Antigua
Wyprawa na aktywny wulkan PACAYA VOLCANO
W cenie wliczone jest:
Rejs katamaranem kabina 2 osobowa
Kąpiele w morzu snorkeling
Nurkowanie na sprzęcie Snuba Diving
Nadzór instruktora nurkowania PADI
Profesjonalna obsługa zawodowego kapitana
Cruising permit
Ubezpieczenie
* * *
Dodatkowe opłaty :
Wiza Belize
Belize Blu Hole
Belize Park Narodowy
Wiza Guatemala
Scuba Diving



Belize
Państwo w Ameryce Centralnej, nad Morzem Karaibskim
stolica - Belmopan
powierzchnia - 22,966 tys. km2
liczba ludności - 0,239 mln (1998)
język urzędowy - angielski
jednostka monetarna - dolar Belize
święto narodowe - 21 września (Dzień Niepodległości, 1981)
podział administracyjny - 6 dystryktów
granice z Meksykiem i Gwatemalą
Kalendarium:
1862 Belize zostaje kolonią brytyjską pod nazwą Honduras Brytyjski
1954 Przyjęcie konstytucji pozwalającej na autonomię wewnętrzną
1964 Całkowita autonomia wewnętrzna
1973 Zmiana nazwy na Belize
1975 Wojska brytyjskie udzielają pomocy w konflikcie granicznym z Gwatemalą
1981 Uzyskanie niezależności od Wielkiej Brytanii
1991 Gwatemala uznaje Belize; wycofanie wojsk brytyjskich
Ludność: Murzyni, Mulaci 50%, Indianie 30%, biali 4%; wyznania: katolicy 60%, protestanci 20%.
Ustrój polityczny
Formalnie monarchia konstytucyjna. Członek brytyjskiej Wspólnoty Narodów. Konstytucja z 1981.
Głową państwa jest monarcha brytyjski, reprezentowany przez mianowanego przez siebie gubernatora generalnego.

Belize to niewielki kraj w Ameryce Środkowej graniczący z Meksykiem i Gwatemalą. Wśród nurkowej społeczności słynie on z drugiej, co do wielkości na świecie rafy barierowej i znajdującej się tam słynnej Blue Hole.
Oprócz skarbów podwodnego świata Belize to również bardzo ciekawe miejsce na lądzie. Wchodziło ono niegdyś, obok półwyspu Jukatan, Gwatemali i części Hondurasu w skład imperium Majów. Do dziś spotkać tu można ślady tej niezwykłej cywilizacji oraz wiele zabytków, m.in. ruiny dawnych miast i świątyń: Altun Ha, Caracol, Xunantunich, Lamanai, Belize to także wspaniała przyroda: tropikalne lasy deszczowe, bogata fauna i flora.
Kiedy imperium Majów upadło, na wyspie zaczęli pojawiać się piraci szukający kryjówki dla zagrabionych skarbów? Niektórzy z nich, aby zwiększyć zarobek, zajęli się połowem wielorybów. To oni nazwali te caye - Ambergris - od woskowatej, szarawej substancji znajdującej się w wielorybich jelitach. Czasem widać, jak ambergris unosi sie na wodzie lub jest zmywana przez fale na brzeg. Dziś nadal używa się tej substancji jako składnika perfum. Kiedy piraci na tyle poszerzyli przesmyk Bocca Baccalar, ze mogli tamtędy przewieźć skarby na kontynent, cześć z nich opuściło wyspę? Po nich zamieszkali tu uciekinierzy z targanego wojna, meksykańskiego półwyspu Jukatan.
Druga pod względem długości na świecie rafa barierowa otulająca wybrzeże Belize skutecznie broniła dostępu do kraju. Siedemnastowieczne statki zdzierały kile o potężne koralowce i rozpadały się na drobne kawałki, zanim udało im się dobić do brzegu. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś, poza tymi, co chcieli się tu ukryć, nikt nie chciał się do Beli ze zapuszczać. Podobnie żądni szybkiego zarobku hiszpańscy kolonizatorzy omijali ten malutki środkowoamerykański kraj z daleka. Nie było tu ani złota, ani chętnej do pracy siły roboczej. Jedynie rafa, rafa i rafa.
Dzisiaj ta sama rafa barierowa, która ciągnie się na długości 260 kilometrów, uważana jest za jeden z siedmiu podwodnych cudów świata. Krystalicznie czyste, turkusowe wody archipelagu, piaszczyste plaże, niesłychana obfitość podwodnego życia i niezobowiązująca, leniwa atmosfera wyspiarskiego życia składają się na reputacje Belize jako nurkowego raju. Oprócz rafy barierowej niemal każda z ponad 200 wysp i wysepek archipelagu, zwanych tutaj caye, ma swoją własną, tętniąca życiem rafę. Pasjonaci podwodnego życia przyjeżdżają tu z całego świata.
To właśnie tu znajdują się trzy wspaniale atole, 70 gatunków twardych koralowców, prawie 400 gatunków ryb, niezliczona liczba miejsc nurkowych i słynna Blue Hole. Wielkość tego niezwykłego naturalnego akwarium również jest imponująca: rafa zaczyna się przy północnym końcu Ambergris Caye i ciągnie się niemal równolegle do brzegu wzdłuż małych, piaszczystych wysepek do Punta Gorda na samym południu kraju, sięgając czasem do 80 kilometrów od brzegu.
Czasami nazywa się ja Wielka Zachodnia Rafa Koralowa albo Wielka Rafa Majów. Bo Belize razem z meksykańskim półwyspem Jukatan, Gwatemalą i częścią Hondurasu tworzy obszar zwany Mayabem, czyli krainą stanowiąca imperium Indian Majów. Na Ambergris Caye zamieszkiwało kiedyś około 10 tysięcy Indian, a pozostałości ich obecności znajdują się w północnej części wyspy, pokrytej lasami namorzynowymi. To właśnie Majowie przekopali kiedyś wąski przesmyk Boca Baccalar, który obecnie oddziela wyspę od południowego krańca meksykańskiego półwyspu Jukatan.
Pod koniec XIX wieku kapryśna historia przyniosła na wyspę Anglika, Jamesa Hume Blada. Blade kupił wyspę na aukcji rządu brytyjskiego za cale 625 dolarów. To on zarządził, ze na Ambergris Caye będzie się uprawiać kokosy, a nie łowić ryby. Moda na kokosy przeminęła jednak wraz z Blade i mieszkańcy wyspy powrócili do łowienia ryb, które zawsze lubili najbardziej. Jedyna pozostałością po Blade'zie są melancholijni sprzedawcy kokosów, rozwożący te owoce w ogromnych wózkach, ciągnionych rowerami. Próbują je sprzedać każdemu, kogo spotkają.
Dzisiaj po wielorybnikach, plantatorach kokosów i piratach dawno nie ma śladu. Ci ostatni w końcu osiedlili się na wyspie i zajęli się uprawa kampeszu, popularnego w Ameryce Środkowej drzewa barwiarskiego. Z jego miąższu uzyskuje się ciemnobrązowe barwniki i do dziś uprawia się go w dużych ilościach. Wybrzeże Ambergris utkane jest bazami nurkowymi, restauracjami i malutkimi hotelami. Ci, którzy tu przyjeżdżają, czasem z drugiego końca świata, szukają smaku raju, a nie schronienia. Tubylcy zwykle witają ich rozbrajającym 'no shirt, no shoes, no problem'.
Pomimo że północny kraniec wyspy Ambergris oddziela od Jukatanu jedynie Boca Baccalar, żeby dostać się tu z Meksyku, musimy przejechać przez północną część Belize. Dobrze, bo od razu zauważamy, jak bardzo Belize jest jedyne w swoim rodzaju. Wciśnięte pomiędzy Meksyk, Honduras i Gwatemalę, na pierwszy rzut oka odcina się na tle tak podobnych do siebie sąsiednich krajów. Czasem ma w sobie coś z wysuszonej słońcem Afryki. Czasem domy zawieszone na wysokich balach, kolorowa mieszanka ludzi o niejasnej przynależności etnicznej oraz upalna, zawiesista atmosfera egzotycznego raju przypominają plenery dawnych filmów o Bondzie.
Wizytówką Belize jest lokalne piwo Belikin, które możesz kupić na każdym kroku razem z T-shirtem z tym samym napisem. Wspaniale burritos, wypełnione mięsem i czerwoną fasolą, dziwne tamales, podawane w liściach bananowców i wszelkie owoce morza w restauracjach przy brzegu dopełniają lokalny smak. No i SA jeszcze stare, amerykańskie autobusy szkolne, obowiązkowo w żółtym kolorze. Stanowią tu główny środek transportu. Zauważamy je już w Chetumal, meksykańskim mieście na granicy z Belize. Stoją na oddzielnym dworcu autobusowym i tylko nimi możesz wjechać do kraju.
Brytyjskie przez zasiedzenie
Belize jest zrelaksowane, spokojne, upalne. Nikogo nie zdziwi twój kolor skóry, język, którym mówisz czy sposób, w jaki jesteś ubrana. Tutaj każdy uwielbia różnorodność, bo Belize, zamieszkane przez niewiele ponad 200 tysięcy ludzi, samo szczyci się nieprawdopodobną mieszaniną ras i języków. Najwięcej jest czarnych Kreoli, potomków tych samych angielskich i szkockich piratów, którzy kiedyś ukrywali się tu przed prawem, i afrykańskich niewolników (w całej Ameryce Środkowej i Południowej
Kreolami nazywa się ludzi o korzeniach europejskich, urodzonych w Amerykach). Przemieszani rasowo i bardzo z tego faktu dumni, czarni Kreole stanowią prawie połowe ludności Belize.
Oficjalnym językiem jest angielski, jednak język, którym mówią Belizejczycy, pomimo ze dla nas brzmi jak angielski, jest podobno zupełnie nielogiczną wersją brytyjskiego oryginału. No cóż. I tak to zupełnie ani nam, ani im nie przeszkadza, żeby się dogadać.
Żyją tu jeszcze czystej krwi Majowie, a także Metysi (mestiso), czyli potomkowie ludności białej i indiańskiej (ci sami, którzy uciekali przed wojną na Jukatanie) oraz unikalna grupa etniczna Garifuna - potomkowie czarnych Afrykańczyków i karaibskich Indian. Garifuna albo Garinagus wyglądają bardziej jak Afrykańczycy, ale mówią językiem, który brzmi bardziej jak indiański, a ich kultura zawiera w sobie elementy obu grup etnicznych. Podobnie jak Majowie stanowią około jednej dziesiątej ludności Belize.
W zdominowanej przez Hiszpanów Ameryce Środkowej Belize stało się brytyjskie przez przypadek, a raczej przez zasiedzenie. Jeszcze zanim Wielka Brytania ogłosiła je kolonią Brytyjskiego Hondurasu, Belize było już brytyjskie przez sympatie. Do dziś 10 września - kiedy to Brytyjczycy wygrali z Hiszpanami bitwę armatnią na jednej z cayes archipelagu - jest narodowym świętem, celebrowanym hucznie przez ponad 10 dni.
To właśnie dziwne koleje losów Belize stanowią o jedynej w swoim rodzaju mieszance ludzi i kultur. Zaraz po ogłoszeniu Belize kolonią, Wielka Brytania zaczęła zachęcać ludzi z różnych części swojego imperium do osiedlania w tym kraju. Tak więc żyją tu małe społeczności chińskich restauratorów, libijskich handlowców, niemiecko-szwajcarskich rolników, Indian, Europejczyków i Amerykanów. Już w Corozal, sennym miasteczku tuz za granica z Meksykiem, uderza nas, jak dużo jest tu chińskich knajpek.
Na Ambergris Caye najpopularniejszym miejscem nurkowym jest rezerwat Hol Chan, znajdujący się 6 kilometrów, czyli około 10 minut motorówką, na południowy wschód od San Pedro. To istne podwodne akwarium znajduje się na głębokości od 2 do 10 metrów i stwarza każdemu możliwość pływania wśród wspaniałych formacji koralowców w towarzystwie tropikalnych ryb wszelkich typów i rozmiarów. Tunel pomiędzy koralowcami prowadzi w morze, służąc jako „autostrada" dla wielu większych ryb, w tym barakud i paru gatunków spokojnych i nie agresywnych rekinów
Gromadzą się tu setki płaszczek, zwykle w towarzystwie mniejszych rekinów. Położony na głębokości paru metrów Sand Bar oferuje świetne możliwości dla podwodnych fotografów i początkujących nurków.
W Belize można również nurkować obok rekina wielorybiego, największej ryby na świecie. Te łagodne, podwodne giganty waza czasem do 15 ton i osiągają długość 15 metrów. Rekiny wielorybie przypływają na południe Belize w ciągu swoich dorocznych migracji pomiędzy pozną wiosną a wczesnym latem.
MIROSLAW RUTKOWSKI
"Wiedza i Życie" nr 6/2006

Blue Hole to wielki powulkaniczny krater w rafie koralowej w Morzu Karaibskim. Oddalony jest od
Belize City o okolo 80 km w głąb morza, pośrodku atolu Lighthouse Reef.
Swoją popularność zyskal dzieki filmom telewizyjnym i prezentacją wypraw morskich Jacques Cousteau. Obecnie stanowi ona
wielką atrakcje dla nurków i tych którzy pragna podziwiać podwodny swiat. Można się tu udać na całodniową wyprawę,
która jest organizowana z Belize City czy z wyspy Ambergris Cay.
Blue Hole ma postać morskiej studni o głębokosci ponad 140 m i srednicy 300 m w całości zalanej przez wodę.
została objęta patronatem UNESCO.
Rozsławił ja francuski oceanograf Jacques-Yves Cousteau,
który w 1970 roku wpłynał do niej statkiem badawczym Calypso. Za pomocą niewielkiej ilości materiałów
wybuchowych,otworzyl przejscie w rafie i wprowadził swój statek.
Cousteau wraz z załoga badał studnie przez kilka miesięcy, także za pomocą pojazdów głębinowych.
Okolona turkusowym morzem i pierścieniem żywej rafy, ciemnogranatowa Blue Hole w rzeczywistosci jest wapiennym lejem
krasowym. Przed podniesieniem sie poziomu morza ten twór
geologiczny był jaskinią ladową, w której zawalił sie strop. Prawie pionowe ściany opadają na głebokośc mniej wiecej 35
metrów, gdzie studnia sie rozszerza w ogromną salę z wielkimi stalaktytytami,
niektóre maja długość aż 15 m. Dno sali znajduje sie na glebokości 145 m. Turyści nurkują zwykle
do stropu sali - na głębokość około 35 m.
Podwodna widoczność przekracza 60 metrów.

Koralowy Raj
Złapać bezkarnie żywego rekina za ogon! Czy to możliwe? Takie atrakcje czekają na amatorów nurkowania w jednym z najmniejszych państw Ameryki Środkowej - Belize.
Rafa koralowa, druga co do wielkości na świecie rozciągająca się na 296 kilometrów, jest bezsprzecznie największą atrakcją tego kraju. Nie było wyjścia, choć woda nie jest moim ulubionym żywiołem, wsiadłam z grupą turystów na niewielki stateczek i wyruszyłam na spotkanie z podwodnym światem. Gdy dopłynęliśmy do rafy okazało się, że nie jesteśmy sami, w pobliżu kotwiczyło kilka podobnych jednostek.
- Taka długa rafa a wszyscy nurkują w jednym miejscu, nadeptują sobie wzajemnie na płetwy - zamamrotałam pod nosem.
- Rzucanie kotwicy gdzie indziej jest zabronione - wyjaśnił przewodnik- niby wszyscy rozumieją, że korali nie wolno dotykać i odłamywać, a jednak to robią. - W ten sposób chronimy podwodny świat.
Co było robić- spuściłam uszy po sobie i udałam, że bardzo interesuje mnie przymierzanie płetw. Woda za burtą była kryształowo czysta i nieprawdopodobnie ciepła, pierwsi odważni założyli maski, fajki i wskoczyli do wody. - Wszyscy muszą spróbować -zachęcał przewodnik - dla tych, którzy nie umieją pływać mamy przygotowane kapoki. Jak wszyscy to wszyscy, z okrzykiem "raz kozie śmierć" wskoczyłam do wody. Chwila oszołomienia, łyk słonej wody i już mogłam podziwiać rafę.
Spotkanie z rekinem
Widok to naprawdę oszałamiający, różnobarwne koralowce, przedziwne rośliny i ryby jak na wystawie w sklepie akwarystycznym. Po chwili, zanęcone rozrzucanym przez przewodnika pokarmem, przypłynęły rekiny. Przyznam, że ciarki mi przeszły po plecach. Wprawdzie zostaliśmy uprzedzeni, że tutejsze rekiny mimo, że wyglądają podobnie jak ich krwiożerczy krewniacy, do ludzi są nastawione przyjaźnie ale strach pozostał. Bestie pozwalały się nawet dotykać i łapać za ogony. Spróbowałam i ja- rekinia skóra jest bardzo chropowata, przypomina wręcz papier ścierny. Oprócz rekinów atrakcją dla nurkujących są w Belize wraki średniowiecznych statków, które często rozbijały się o rafę. Każdy nurek marzy, podobno wcale nie bezpodstawnie, że trafi na skrzynie pełne złotych skarbów. W Belize, kiedyś zwanym Brytyjskim Hondurasem, mieszka 190 tys. ludzi. Stanowią niezwykłą mieszankę ras, kultur i narodowości. Połowa z nich to Mulaci i Murzyni. Inni to Metysi, Indianie, Europejczycy i Azjaci. Chyba najciekawszą grupą są czarnoskórzy Karaibowie nazywani też czarnymi Indianami. To potomkowie zbiegłych ze statku na początku XVII afrykańskich niewolników. Gdy statek, którym byli przewożeni, osiadł na mieliźnie- niewolnicy uciekli i schronili się na wyspie St. Vincent. Mieszkający na niej Indianie z plemienia Karaibów przyjęli nieszczęśników bardzo gościnnie. Z czasem te dwie rasy się zmieszały tworząc plemię nazywające siebie - Garifura. Burzliwa historia rozrzuciła ich po różnych krajach Ameryki Środkowej. Ci, którzy mieszkają w Belize zachowali dawne obyczaje. Najciekawsze jest to, że kobiety mówią innym językiem niż mężczyźni. Ten obyczaj pochodzi z czasów pierwszego spotkania afrykańskich niewolników z Indiankami.
Tańce z listy światowego dziedzictwa
Karaibowie obchodzą swoje święto każdego roku, 19 listopada . Można wtedy podziwiać ich tradycyjne tańce i śpiewy. Warto wiedzieć, że zostały one wpisane przez ONZ na listę niematerialnych skarbów światowego dziedzictwa.
W czasach przedkolumbijskich Belize wchodziło w skład imperium Majów. Pozostałości ich architektonicznej kultury zadziwiają ogromem i harmonią kształtów. Łatwo dostępny, odrestaurowany, położony tylko 50 km. od Belize City zespół świątyń to Altun Ha czyli "woda na skale". Największe, ukryte w dżungli, opuszczone miasto Lamanaj, zostało niedawno odkryte. Prace archeologiczne odsłoniły niewielką część pałaców, świątyń i rezydencji. Są tu również boiska do gry w pelote. - pramatki dzisiejszej koszykówki, siatkówki i piłki ręcznej.
Archeolodzy odnajdują rzeźby ze świętego dla Majów kamienia - zielonego jak dżungla jadelitu. To jeden z pięciu kamieni szlachetnych świata obok drogocennych dla naszej cywilizacji: szafiru, szmaragdu, rubinu i diamentu. Na terenie Belize znaleziono głowę Boga Słońca wyrzeźbioną w bryle jadelitu, ważącą prawie 4,5 kilograma.
Guma do żucia i motyle farmy
Wędrówkę przez pokrywającą ruiny dżunglę umila widok dzikich orchidei, i różnobarwnych ptaków. Nad rzeką, po wodnych liściach, stąpają ptaki Jezusa. Zgodnie z tutejszymi legendami przypisuje się im rolę naszych bocianów- przynoszą dzieci. - Z tej rośliny robi się gumę do żucia - opowiada nasz przewodnik. -Nazywa się -"chico zapote"- jej ugotowaną mleczną żywicę żuli Majowie. Gdy po raz pierwszy została zaprezentowana w Chicago w 1890, mało kto przypuszczał, że stanie się jednym z symboli amerykańskiej cywilizacji. Belize słynie również z bajecznie kolorowych motyli, jest ich tu ponad 600 gatunków. Powstały nawet farmy, na których motyle są hodowane a następnie eksportowane. Farmy można zwiedzać, widok tysięcy najbardziej kolorowych owadów świata robi nieprawdopodobne wrażenie.
Administracyjną stolicą kraju jest, maleńkie, liczące zaledwie 7 tysięcy mieszkańców - Belmopan. Prawdziwym centrum życia gospodarczego i społecznego jest Belize City. W często niszczonym przez huragany mieście, zachowało się trochę starej, kolonialnej architektury. Warta odwiedzenia jest, najstarsza w Ameryce Środkowej, anglikańska katedra. Turyści raczej szybko z Beliz City uciekają, tym bardziej, że szczególnie wieczorem, na ulicach bywa niebezpiecznie. Warto wejść do którejś, z prowadzonych najczęściej przez Chińczyków, restauracji i spróbować świeżych owoców morza. Dania te, będące luksusem w Europie i Ameryce, są w Belize czymś codziennym. Nic dziwnego, gdy wracałam wieczorem do hotelu spotkałam na ulicy kilka ogromnych krabów. Po prostu spacerowały sobie po chodnikach .
W restauracjach trzeba uważać na jedną rzecz - piekielnie ostrą przyprawę zwaną habanero. Produkuje się ją ze specjalnej, rosnącej wyłącznie w Belize, odmiany papryczki. Smak ma iście piekielny - kilka kropli habanero dodane do zupy, czyni ją dla nas niejadalną. Tabasco czy arabska harissa smakują przy niej jak miód. Choć Belize to kraj w Polsce mało znany warto wiedzieć, że część tamtejszej dżungli jest polską własnością. To nie żart ani pozostałość po przedwojennej Lidze Morskiej i Kolonialnej. Belize sprzedaje swoją dżunglę każdemu, kto zobowiąże się przekazać zakupiony las pod zarząd szwajcarskiej fundacji. To sposób na jego ocalenie. Swój kawałek kupiło miasto Wrocław i Muzeum Przyrodnicze w Krakowie.
Zofia Suska

Rio Dulce.
W tłumaczeniu jej nazwa oznacza słodką rzekę. Ma blisko 42 kilometry długości. Wypływa z jeziora Izabal. Jej odcinek wraz z korytem należy do Parku Narodowego Rio Dulce. Przebiega przez wąwozy z ostrymi, wysokimi (nawet do 100 metrów) wapniowymi skałami oraz jezioro Golfete. Uchodzi do Morza Karaibskiego. Nad jej brzegami często spotkać można białe czaple i papugi. Wyróżniają się także chlebowce i czerwone namorzyny. W przeszłości wykorzystywana była przez piratów by dostać się do wnętrza kraju.
Warto obejrzeć Castillo de San Felipe - fort, który w XVII w. miał bronić tutejszych osad przed zakusami piratów.

Gwatemala
Jest krajem Indian. Przechadzając się wąskimi uliczkami małych miasteczek, albo też spacerując szerokimi alejami miast dużych, nie sposób nie zauważyć ludzi ubranych w tradycyjne, bardzo kolorowe stroje. Żyje tu 55% Indian i 42% Metysów, co stawia Gwatemalę na pierwszym miejscu w Ameryce Środkowej pod względem liczby ludności tubylczej.
Gwatemala jest jednym z większych krajów Ameryki Środkowej o powierzchni 108 tysięcy kilometrów kwadratowych. Stolicą jest Gwatemala, językiem urzędowym hiszpański, a jednostką monetarną - quetzal. Od zachodu i północy graniczy z Meksykiem, od wschodu z Belize, a od południowego wschodu z Hondurasem i Salwadorem.
Można bez wątpienia powiedzieć, że Republika Gwatemali należy do najciekawszych państw Ameryki Środkowej, ale jednocześnie do najsłabiej rozwiniętych gospodarczo. Lata niepokojów politycznych nie zdołały osłabić zapału turystów z całego świata do odwiedzania kraju, w którym rządzili kiedyś potężni Majowie. Zostały tu po nich wspaniale zachowane miasta i kompleksy świątynne, które przytłaczają swoim ogromem i rozmachem architektonicznym, a także żywe dowody istnienia tej dawnej cywilizacji, jakimi są Indianie. Można ich zobaczyć zwłaszcza w Panajachel, Chichicastenango, Solola i wielu innych miejscach. Kultywują nadal tradycje przodków i ich obrzędy religijne. Nieraz oskarżano już władze państwowe o łamanie praw Indian: konfiskowano ich ziemie, nie zapewniano podstawowych środków do życia, pozostawiano samych sobie. Przez długi czas działała w kraju partyzantka lewicowa, walcząca nieprzerwanie z armią. Dopiero w 1996 roku na mocy zawartego porozumienia doprowadzono do zawieszenia broni między walczącymi stronami.
Amatorzy ekscytujących wypadów w głąb dżungli, miłośnicy fauny i flory znajdą na północy kraju, w rejonie El Peten swoje "El Dorado". Licznie występujące tu jaguary, pekari i małpy, a także krokodyle i egzotyczne ptaki quetzale dodadzą całej wyprawie niezapomnianych wrażeń. Klimat Gwatemali jest dość zróżnicowany, od równikowego, wybitnie wilgotnego, poprzez podrównikowy wilgotny, do piętrowego klimatu górskiego.
Gwatemalę ze względów turystycznych można podzielić na dwie części: północno-wschodnią i południowo-zachodnią. Ta pierwsza, obejmująca nizinę Peten, jest bardzo słabo zaludniona, o nieprzyjemnym, wyjątkowo gorącym i wilgotnym klimacie, porośnięta tropikalną dżunglą. Dodatkowym utrudnieniem jest słabo rozwinięta sieć dróg, co poważnie spowalnia tempo penetracji regionu. Godne uwagi jest leżące nad brzegiem jeziora Peten Itza nieduże miasteczko - Santa Elena, a dokładniej leżąca nieopodal niego, niewielka osada - Flores, do której prowadzi 500-metrowej długości grobla. Santa Elena jest wyjątkowo brzydkim miasteczkiem i w dodatku brudnym. Nawet główna ulica nie jest tu wyasfaltowana, a po ulewnym deszczu zamienia się w jedną, wielką kałużę. Miasteczko to jest warte zwiedzenia głównie po to, aby odczuć wyraźny kontrast i dostrzec piękno otaczającej go okolicy. Już po piętnastu minutach spaceru, zdegustowany szarością Santa Eleny turysta, ujrzy położone na wyspie malownicze miasteczko Flores. Charakteryzuje się ono ciekawą, zwartą zabudową z kolorowymi, wąskimi uliczkami. Wyspa ma kształt wzgórza, zaś na jej szczycie wciśnięty został między gęstą zabudowę mały prześliczny placyk, a na rogu kościół z interesującą fasadą. Panująca tu senna atmosfera pozwala odpocząć od hałaśliwej Santa Eleny. Na ulicy Calle 30 de Junio ulokowano dużo sklepików, w których sprzedaje się indiańskie wyroby i pamiątki.
Niedaleko Flores i Santa Eleny, także w okręgu Peten znajdują się ruiny największego ośrodka cywilizacji Majów - Tikal. Ten tropikalny las będący ogromnym stanowiskiem archeologicznym, proklamowano także rezerwatem biosfery, a UNESCO wpisało go w 1979 roku na listę światowego dziedzictwa naturalnego i kulturalnego.
Na obszarze tym, w czasie jego największego rozkwitu mieszkać mogło około 11.000 mieszkańców. We wczesnej, klasycznej fazie rozwoju zaznaczyły się tu wyraźne wpływy położonego na Wyżynie Meksykańskiej miasta Teotihuacan, później zaś tolteckiego miasta - Tula. Na terenie kontrolowanym z Tikal żyło prawdopodobnie około 60.000 ludzi. Nie wiadomo jak zdołano w owych czasach, w niedostępnym rejonie, zaopatrzyć tak wielu ludzi w wodę pitną. Jest to jeszcze jedna wielka zagadka, która czeka na rozwikłanie. Wiadomo jedynie, że wodę deszczową z wielkich placów i budynków zbierano w specjalnych zbiornikach.
Ruiny Tikal i otaczająca je przyroda stanowią jakby harmonijną całość. Jedno przenika w drugie tworząc niepowtarzalne zjawisko. Ponad zielonym dachem dżungli dumnie góruje szczyt Świątyni Wielkiego Jaguara, powszechnie uważanej za symbol klasycznej kultury Majów. Jeszcze wyższa jest piramida Świątyni Dwugłowego Węża, której wierzchołek wznosi się na wysokość 65 metrów. Park Narodowy Tikal to także przeogromna ilość bambusów, ceib (narodowe drzewo Gwatemali), palm, mahoniowców, porośniętych licznymi lianami i epifitami. Wśród nich latają kolibry, tukany i wielkie jak ręka motyle. W koronach drzew można wypatrzyć również małpy, a rano posłuchać ich wycia roznoszącego się po całej dżungli.
Nad rzeką Rio Motagua, w departamencie Izabal, na południowym wschodzie państwa, niedaleko granicy z Hondurasem znajduje się park archeologiczny i ruiny miasta Quirigua. Największe dzieła rzeźbiarskie Majów w tym historycznym mieście wznoszą się ku niebu na wysokość około dziesięciu metrów. Najstarsze ze steli powstały przed 1300 laty. Bogato zdobione figurami, mitycznymi postaciami, ornamentami i pismem obrazkowym są niczym kamienne podręczniki historii. Częściowo zostały odczytane, dając możliwość wglądu w niepowtarzalny świat Majów.
Nad brzegiem największego jeziora Gwatemali - Izabal, położona jest miejscowość Rio Dulce. Zbudowana jest ona wzdłuż głównej ulicy, co w połączeniu z tłumem ludzi i straganami stwarza pewien chaos. Przez miasto przepływa rzeka o tej samej nazwie. Z przerzuconego nad nią mostu roztaczają się niezwykłe widoki na okoliczne jezioro i gęsty las tropikalny. Amatorzy wycieczek rzecznych mogą wynająć tu łodzie motorowe i płynąć do Livingston nad Morzem Karaibskim. Podczas rejsu obserwować można dzikie ptaki w ich naturalnym środowisku, w niezwykłej scenerii lasów namorzynowych.
Z turystycznego punktu widzenia warto udać się też do Chiquimuli ze względu na największy w całej wschodniej Gwatemali targ, na którym kupić można dosłownie wszystko i po okazyjnych cenach. Najatrakcyjniejszymi towarami wydają się być artykuły ręcznie wykonane przez Indian.
Zachodnie rejony Gwatemali należą do najatrakcyjniejszych w całym kraju. Wspaniałe góry, wulkaniczne wierzchołki (niektóre sięgające nawet 3000 metrów n.p.m.), Indianie ubrani w tradycyjne stroje to tylko niektóre z zalet tego regionu. Wyżynno-górskie ukształtowanie terenu sprawia, że klimat w tej części kraju jest przyjemniejszy niż w rejonie Peten.
Licząca ponad 2 miliony mieszkańców stolica kraju - Ciudad de Guatemala, jest największym miastem w całej Ameryce Środkowej. Charakteryzuje się wielkimi i hałaśliwymi rynkami, Indianami sprzedającymi swoje wyroby na ulicy, zniszczonymi autobusami bez szyb w oknach i czasami bez drzwi. Nie jest to wprawdzie zjawisko wyjątkowe w Ameryce Centralnej, ale jednoznacznie trzeba stwierdzić, że miasto jawi się jako jeden wielki chaos i zamęt. Dla lepszej orientacji w mieście, podzielono je na strefy, po których bez planu i tak trudno się poruszać. Biuro informacji turystycznej mieści się na ulicy 7a Avenida 1-17 w IV strefie i dysponuje pomocnymi dla turysty wiadomościami. Większa część interesujących miejsc położona jest w strefie I. Należy do nich Plaza Mayor, czyli rynek główny, na którym odbywają się liczne ceremonie świąteczne oraz parady wojskowe. Po wschodniej stronie stoi potężna Katedra z 1782 roku, a za nią Mercado Central, czyli bazar, na którym kupić można oryginalne pamiątki z podróży. Wielbiciele kultury Majów udać się mogą do muzeum Popol Duh, gdzie znajdują się liczne eksponaty tej właśnie cywilizacji jak również eksponaty z czasów kolonialnych. Nieco dalej od centrum, blisko międzynarodowego lotniska znajduje się Narodowe Muzeum Archeologiczno-Etnograficzne, a kilka metrów dalej Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Około 40 kilometrów na południowy wschód od miasta Guatemala znajduje się Antigua Guatemala ? będąca przez ponad 200 lat kwitnącą stolicą potężnej kolonii. Władcy świeccy i duchowni demonstrowali tu swoją potęgę za pomocą imponujących, monumentalnych budowli. Jednakże w roku 1773 na skutek potężnego trzęsienia ziemi miasto legło w gruzach. Nie popełniono tu na szczęście typowych dziś błędów architektonicznych, dzięki czemu odrestaurowana częściowo starówka ma nadal typowy dla hiszpańskiego miasta kolonialnego kształt i charakter.
Na południowy zachód od Antigua leży bardzo interesujące miasteczko Ciudad Vieja. Zostało ono założone w 1527 roku, a następnie zniszczone przez wulkan Agua. Jest to raj dla wielbicieli wspinaczki górskiej, którzy mogą spróbować swoich sił zdobywając wulkany Agua lub Pacaya (2900 m n.p.m.). Należy tu przy okazji nadmienić, że szlaki nie są oznakowane i istnieje wysokie prawdopodobieństwo zabłądzenia, a zdarzały się i napady.
Prawie każda wycieczka turystyczna odwiedzająca Gwatemalę przybywa do małej górskiej miejscowości - Panajachel, usytuowanej przy jeziorze Atitlan, które uważane jest za jedno z najpiękniejszych jezior świata. Warto tu przyjechać chociażby ze względu na roztaczającą się panoramę jeziora i okolicznych wulkanów: Toliman, Atitlan i San Pedro. Nie ma tutaj zabytków kolonialnej architektury, są za to niepowtarzalne widoki, które pamiętać będzie każdy, kto choć raz rzuci okiem na to przecudne zjawisko przyrody.
Na przystani stoją motorowe łodzie, których właściciele oferują rejsy w wybrane części jeziora lub do wiosek leżących na jego brzegu. Na drodze idącej do samego brzegu ulokowały się stoiska oferujące rozmaite pamiątki od drewnianych masek, wyrobów ceramicznych i rękodzielniczych po maczety, hamaki i bluzy indiańskie.
Innymi miejscowościami, o których warto tu wspomnieć są na pewno Solola, położona na wysokości 2110 m n.p.m. gdzie można zobaczyć tłumy kolorowo ubranych Indian, gromadzących się na sobotnie targowisko oraz Chichicastenango, gdzie tubylcy gromadzą się na targowiskach w czwartki i niedziele.

Nasz hotel na San Pedro
1994 - 2010 Nautica Club - © All Rights Reserved. |